Poszłam do łazienki żeby poprawić makijaż,nagle w drzwiach stanął Harry.
-Harry przestraszyłeś mnie
Loczek wszedł do łazienki zamykając za sobą drzwi,klucz położył na górnej szawce tak żebym nie mogła go dosięgnąć.Trochę się bałam,wiem do czego jest Harry zdolny gdy jest pijany. Styles przybliżył się o mnie .
-Zrubmy to teraz nikt się nie dowie-Harry
-O czym ty mówisz
-Dobrze wiesz o czym-powiedział loczek
-Harry póść mnie bo zacznę krzyczeć
-Domi to jest ostatnia szansa
-Harry nie ,zostaw mnie i podaj mi klucz
Chłopak wkońcu się ogarnoł i podał mi klucz,przekręciłam zamek i wyszłam.Loczek poczekał jeszcze chwile i też wyszedł....
*Oczami Emilii*
Dominika jeszcze nie wracała,martwiłam się o nią,ale w końcu przyszła a później przyszedł Harry. Niall pierwszy się odezwał...
-Dlaczego was tak długo nie było-Niall
-Nie twoja sprawa-loczek
-Co robiliście-Niall
-Ja byłam poprawić makijaż-Domi
-A ja poszłem się napić soku-powiedział pijany Harold
-Dobra powiedzmy że wam wierze-Niall
Gadaliśmy dość długo,ale wkońcu zasnełam. Następnego ranka obudziłam się odziwo dość wcześnie.Głowe miałam na kolanach Nialla a nogi na kolanach Zayna. Zobaczyłam na komurce że tata próbował się kilka razy dodzwonić.Chłopaki zaczeli się ruszać i tak znalazłam sie na podłodze. Obudziłam szybko Dominikę, która spała na podłodze koło Harolda jak i reszta chłopaków.Poczekałam jeszcze chwile no i w końcu Domi otworzyła ciężkie powieki.
-O co ci chodzi-Domi
-O to że już musimy isć
-Ale twoja mama pozwoliła nam zostać
-To nie moja mama a po zatym tata do mnie dzwonił
-No i
-Ty nie wiesz do czego jest zdolny jak wraca z pracy
-No dobra chodźmy
Szybko pobiegłyśmy do domu w butach na obcasie się nie dało to musiałyśmy biec na pieszo.Po 30 minutach dotarłyśmy do domu.Tata już na nas czekał był dość wkurzony.
-Gdzie wy byłyście przez całą noc
-no...byłyśmy u koleżanki
-Nie kłamcie widział was mój kumpel z pracy jak wczoraj wchodzicie do jakiejś willi z jakimś chłopcem
-Ale tato...
Nawet nie dał mi dojść do słowa lekko mnie popchnoł i kazał nam isć do pokoju.Popłakałam się a Domi próbowała mnie uspokoić.Nagle jej telefon zaczoł wibrować.Ja wycierałam sobie oczy husteczką.Po paru minutach gadania Domi wróciła z zadowoloną miną.
-A ci co jest...z czego się cieszysz
-Opowiedziałam chłopakom o całej sytuacji...
-No i
-No to że zaraz przyjadą i zabierają nas do siebie
-Co...
-No powiedzieli ze nie będziemy mieszkać tutaj bo twój ojciec może nam zrobić krzywdę
-Ale...
-Nie mów ale tylko się pakuj
-No bo chodzi o to co powiem mamie no i nie zostawie tutaj Igi no... i małej
-Zrozum to twojego ojca obchodzi tylko praca Iga no i ich córka ciebie nie ma już w jego życiu on sie zmienił
-Chyba masz rację
-To teraz sie pakuj
Jeszcze nie dokończyłam sie pakować,gdy dzwonek do drzwi nagle zadzwonił.Napewno byli to chłopcy ni i nie myliłam się to byli oni . Odrazu z domi pobiegłyśmy na dół żeby tata im nic nie zrobił.
-Dziędobry...zastaliśmy może Em i Domi
-Tak a bo co..
Po chwili byłyśmy już na dole.
-Cześć dziewczyny...spakowane już-Zayn
-Cześć,jeszcze nie zaraz skończymy-Domi
-Spakowane o co tu chodzi-tata
-No bo my się wyprowadzamy-Em
-Jak to wyprowadzacie macie 17 lat i chcecie być samodzielne.A po za tym nigdzie nie idziecie
-W łaśnie że idziemy,ty nie rozumiesz tego wszystkiego,zmieniłeś się już nie jesteś taki sam jak kiedyś jak byłeś z mamą...Gdy to powiedziałam oczy mi sie zaszkliły,a ja przypomniałam sobie chwile spędzone z tatą.
On nic nie powiediał,po tych słowach ja i Domi poszłyąmy dokończyć pakowanie.Po 15 minutach zeszliśmy na dół.
-Jak ja to powiem mamie
-Nie martw się ja się wszystkim zajmę,a ty jeśli chcesz to jeśli to przemyślisz to zadzwoń...Pa
-Poczekaj chwile,jeśli chcesz znać prawde to spytaj sie mamie o co naprawdę chodzi.Ja nic nię bede ci tłumaczyć ona chciała mieć córkę ja nie,ale jej uległem.
Nie wiedziałam o co mu chodzi,gdy powiedział te słowa,ale zignorowałam go i wyszłam.
Chłopcy wzieli nasze walizki i wsadzili do limuzyny.Oni jak to oni wygłupiali sie razem z Domi.Ja tylko patrzałam w szybę i próbowałam pomyśleć co mówił tata.Po 10 minutach jazdy dotarłyśmy.Była 14,więc chłopcy zaproponowali że dzisiaj popływamy w basenie.Ja i Domi poszłyśmy przebrać się w bikini.Chłopcy już dawno sie przebrali.Po paru minutach poszłyśmy na taras tam gdzie był basen.Wszyscy oprócz Zayna i Harrego pływalii w basene.Nagle usłyszałam jakieś kroki dochodzące do nas i ja z Domi jakimś trafem znaleźlismy się w basenie.
-Wy debile-Em
-Chyba to się robi na basenie-Harry
-Mam pomysł
Naszą kłutnie przerwał Niall.
-Niby jaki
-No taki,że zagramy w siatkówke
-Chyba nie umiesz liczyć nas jest siedmiu o jednrgo zaduzo albo o jednego za mało-Domi
-Ja mogę sędziować i tak nie chce mi się grać-Liam
-Ok,ale o co gramy -Zayn
-O to że przegrana drużyna służy przez cały dień tej drużynie która wygra-Harry
-Wchodzimy-powiedzielii wszyscy
-Pójdę po siatkę-Niall
Po chwili blondasek przyniósł siatkę,którą rozłożylismu.
-Dobra kto z kim jest-Em
-Ja,Domi i Lois-powiedział zadowolony Harold
-Ok mi tam pasuje-Zayn
Musieliśmy dobić jeszcze jednego i wygramy.Piłka przebiła się na naszą stronę.Do mnie krzyknoł Niall,który jako drugi odbił piłkę
-Emilia łap
Odbiłam piłke która już po chwili znalazła się w wodzie po przeciwnej stronie.
-Wygraliśmy,wy nam służycie-odparł zadowolony Zayn
Była już późna godzina,więc musze zadzwonić do mamy i jej powiedzieć o tym że wyprowadziliśmy sie od taty.
--------------------------------------------------------------------
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz