Do domu doszłam po 10 minutach była jakoś po 20.Gdy tylko weszłam do domu mama zaczeła mi się wypytywać gdzie byłam.
-Emilko wiesz,która jest godzina
-No wiem,ale trochę zagadałam sie z Adą...a i jutro o 12 wpadnie się ze mną i Domi pożegnać
-No dobra a spakowałaś już się-mama
-Noo jeszcze nie,ale właśnie miałam zamiar się spakować
-No dobrze ale gdy tylko sie spakujesz to idź spać.Dobrze
-Dobrze mamo
Odrazu pobiegłam na góre byłam zmęczona,ale cóż musiałam się jeszcze spakować i wykąpać.Myślałam cały czas o tym co mówiła Domi,że jak do nas zadadają...z moich myśli wyrwał mnie Ksawery.
-A ty siostra o czym tak myślisz
-Noo o jutrzejszym wyjezdzie
-A napewno chcesz jechac
-Tak Tak napewno
-Może pomóc ci się spakować
-Nie dzieki dam sobie rade
-Ok to Dobranoc siostrzyczko
-Dobranoc braciszku
Gdy Ksawery poszedł to dalej zaczełam się pakować.Gdy już skończyłam było dobrze po północy,więc poszłam się wykompać. Zajęło mi to jakieś 30 minut.
Rano obudziły mnie promienie słońca,które dobijały się do mojego okna.Gdy wstłam było jakoś przed 10.Ubrałam się w niebieskie rurki,biały podkoszulek,czarna koszulka z napisem i adidasy z nike.Poszłam jeszcze się odswieżyć do łazienki.Pomalowałam się lekko,spiełam włosy w kucyk i popsikałam się moimi ulobionymi perfumami.Siedziałam w łazience 40 minut,poczym zeszłam na dół,gdzie siedział już mój brat.
-Dziędobry śpioszku-Ksawery
-Dziędobry...gdzie jest mama- powiedziałam
-Musiała wyjść do pracy,ale powiedziała ze zawiezie ciebie i domi na lotnisko
-Ahaa
-Nie przejmuj się ja już powoli przyzwyczajam się że mamy nie ma w domu-pocieszał mnie Ksawer
-Dziękuje że mnie pocieszasz
-A spakowałaś się już
-Tak spakowałam do 24 siedziałam,ale się spakowałam
Dochodziła 12 gdy ktoś zapukał do drzwi,na początku myślałam że to mama.
-Cześci Emi
-A cześć Ada
-Coś się stało
-Nie ale poprostu myślałam że to mama,że zapomniała kluczy i tyle-Em
-Czyli zapomniałaś ze się umuwiłyśmy ze będe u ciebie o 12
-Przepraszam wyleciało mi z głowy,ale zapraszam do domu
-Dziękuje-powiedziała z uśmiechnietą miną
Gadałyśmy tak z 2 godziny po czym wybiła 14:20,a mamy nadal nie było,wiec postanowiłam ze spytam Ksawerego,czy mnie i Domi by zawiózł na lotnisko.Pobiegłam do jego pokoju.
-Hej Ksawi
-Hej mała
-Coś się stało
-Mam maleńką proźbe,Czy byś mnie i Dominike zawiózł na lotnisko bo mama chyba zapomniała-spojrzałam na niego z miną bezdomnego pieska
-Jasne takiej słodziutkiej buźce nie da się odmówić
-Dziękuje
Odrazu pojechalismy po Domi,dojechaliśmy do niej po 5 minutach.
-Hej Dominika
-Hej Em,myślałam że już nie przyjedziesz
-O tobie nigdy bym nie zapomniała
-Dziękuje
-Okej chodźmy bo jeszcze się spóźnimy na samolot-Em
-Racja
-Gdzie są twoje walizki
-W domu pomorzesz mi
-Jasne Ksawi chodź
-Aż tyle bierzesz- zdziwił sią Ksawey
Domi nic nie powiedziała tylko się usmiechneła.Gdy wpakowaliśmy walizki do auta odrazu szybko popędziliśmy na lotnisko.Na lotnisku pożegnałam się z bratem i Adrianną i wyruszyłyśmy w nasz pierwszy samodzielny lot.
Kilka godzin później*
Po dotarciu na miejsce było jakoś przed 18.Nie zauważyłam nigdzie taty gdy ktoś złapał mnie za nadgarstek.To była Iga pewnie tata nie mógł sie wyrwać z pracy,więc przysłał ją.
-Cześć dziewczynki,jak minoł lot
-A hej dobraze długi,ale było dobrze.
Wpakowałyśmy wszystkie walizki do samochodu.Jad dotarłyśmy na miejsce to ja z domi postanowiłam że pójde do sklepu po coś do jedzenia.Sklep był blisko,więd doszłyśmy do niego po 5 minutach.Gdy wychodziłyśmy ze sklepu Domi szła tyłem i na kogoś wpadła,gdy go zobaczyła oszalała.
-To był Harr...Harry...Stayles
-Pewnie ci sie przewidziało,a teraz chodźmy do domu bo się zaczną o nas martwić.Po dojściu do domu odrazu poszłyśmy spać,byłyśmy tak zmeczone.
Następnego dnia obudziłam sie koło 9.Dzisiaj jest ich koncert mówiłam sobie w myślach.Ubrałam się,rozczesałam , lekko pomalowałam i zeszłam na śniadanie.Zrobiłam sobie śniadanie i po chwili do kuchni zeszła Domi z napadem.
-Coś się stało-Em
-No bo..bo nie mam co na siebie włożyć na koncert,zapomniałam tej czarnej sukienki
-Nie martw się po śniadaniu pójdziemy do sklepu i kupisz sobie coś ok-Em
-Ok
Taty nie było,więc powiedziałyśmy Idze że idziemy na zakupy nie miała nic przeciwko temu tylko kazała nam uważać.Po 2 jazdach autobusem byłyśmy w odpowiednim sklepie do gustu Dominiki.Oszalała jak zobaczyła te wszystkie sukienki,przymierzyła kilka,aż wybrała odpowiednią ja zresztą też.Po zakupach poszliśmy coś zjesć na miasto.Ja zmówiłam woda niegazowaną,frytki,sałatke i pierś kurczaka,Domi praktycznie zamówiła to samo ale ona wzieła sok.Gdy jusz się najadłyśmy musiałyśmy szybko pędzić do domu bo było za 10 min 17 a o 18 jest koncert.W domy byłyśmy o 17.Pierwsza do łazienki wbiegła Domi,musiała przecież się wyszykować wyszła po 30 minutach.Mi zajeło to trech mniej czzasu,Ja włożyłam to a Dominika to po 5 minutach samochodem dojechałyśmy na miejsce.Po kilku minutach oczekiwania na scene weszło One Direction,wszystkie dziewczyny zaczeły krzyczeć ja też choć zazwyczaj tego nie robię.Wszyscy pierw coś na początku powiedziało a póżniej zaczeli śpiewać moments,one thing,what makes you beutiful i wiele innych.Po koncercie my mieliśmy zamiar juz wychodzić jako ostatnie,ale zauważyliśmy jak chłopak o lokowatych włosach do na podchodzi to był Harry i zaczoł mówić:
-To na was wczoraj wpadłem pod sklepem-Harry
-Zapamiętałeś nas-Domi
-Takich ślicznych buzi nie da się zapomnieś-Harry
-Myślisz,że jesteśmy śliczne-Domi
-No oczywiście-Harry
-Dziękuje-Domi
-A jak macie na imię-Harry
-Ja jestem Dominika a to jest Emilia
-Śliczne imiona-Harry
-W ramach przeprosin za wczoraj mogę zaprosić was na piwo-Harry
-Jasne-Domi
-No niewiem tata będzie sie martwić-Em
-No to zadzwoń do niego...Prosze-powiedział loczek pokazując swoje piękne zęby
-No dobrze...poczekajcie chwile ja zadzwonie-Em
Odeszłam na bok żeby zadzwonić do taty.Pierwszy sygnał nic drugi sygnał nic trzeci sygnał i nic.Nikt nie odbierał.Postanowiłam że zadzwonie do Igi.Odebrała po drugim sygnale.
-Halo-Iga
-Hej Iga tu Emilia
-Cześć mała...coś się stało
-No bo mam małe pytanie....Czy ja i Domi możemy iść do domu Harrego Staylesa
-Tego Harrego
-Tak tego...to mogę
-Dobrze
-A i jeszcze byśmy mogły u nich przenocować...proszę...nic nam nie będzie
-Dobrze,ale uważajcie na siebie
-Ok papa
Rozłączyłam sie i poszłam do Harrego i Domi.
-No i co mozemy
-Tak możemy
-W takim razie zapraszam do limuzyny
Po 10 minutach dojechaliśmy.Dom miał duży i przepiękny.Usiadłyśmy na kanapie a Harry poszedł po piwa.
Gdy Harry przyszedł z pokoju obok dobiegały smiechy po chwili wyszedł z nic Niall,Lois a za nimi Liam cały czas śmiejac się.
-A wam co sie stało-Harry
-No bo Zaynowi rozbiło się lusterko a teraz płacze-powiedział blondyn cały czas sie śmiejac
Po chwili z pokoju wybiegł Zayn.
-A kim są te śliczne panny-Zayn
-Tą jest Dominika a to Emilia-Harry
Każdy po kolej ucałował nas w ręke,a później zaczeliśmy pić piwa.Najbardziej pijany był Harry,ale nie dziwie sie mu po tylu piwach,później wypiliśmy jeszcze kilka następnych.Nawe nie wiem kiedy zasnełam.
-----------------------------------------------
Przepraszam że wcześniej nic nie dodawałam,ale nie mogłam szkoła a wogóle to musiałam się na 2 prace klasowe nauczyć.Również przepraszam za błędy opinie piszcie w komentarzach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz