wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 14-Tak działa Paryż na miłość

Miałam cudowny sen...od jakiegoś czasu śni mi się miała suknia i wesele ale nigdy nie widze twarzy meżczyzny w garniturze przy ołtarzu.Wkońcu się obudziłam...ale chwila to nie jest samolot tylko....tylko chyba pokój hotelowy.Czyli chłopcy mnie tu przynieśli..chyba będe spała z dziewczynami bo w tym pokoju są jeszcze cztery łóżka.Wstałam z łóżka i udałam sie do pokoju obok...mam nadzieje że w tym są. I nie myliłam sie.
-Hej chłopcy
-Nasza księżniczka już wstała-Harry
-Hahaha bardzo śmieszne
-Tak wiem jestem uroczy
-Taa bardzo...ale przejdźmy do konkretów-usiadłam na łóżko-kto mnie przyniósł tutaj
-Niall-krzykneli wszyscy
-Aaa dzieki


                                                    *Oczami Nialla*
Zbieram się do tego już od kilku tygodni.Od dnia kiedy ją poznałem,ale boje się...boje że mnie wyśmieje.Wszyscy namawiają mnie do tego aby wkońcu ją zaprosić na randkę.Wkońcu jesteśmy w Paryżu dobra musze to zrobić.
-Em możemy pogadać ,ale na osobności.
-yyy jasne
Miałam takie wrazenie jakby nie chciała.Poszliśmy do pokoju dziewczyn.
-Wiec..o co chodzi-Em
-No bo che się tobie spytac czy ty...byś nie chciała no iść dzisiaj ze mną na...na
-Na co
-Na randkę
-Eee ja ... z checią z tobą a o której
-O 20 bądź gotowa
-Ok napewno będe
-To w takim razie chodź do reszty


                                                   *Wieczór Oczami Emilii*
Dochodziła już 20 wcześniej byłam z dziewczynami na zakupach i kupiłam sobie bombowom sukienke.Wczesniej umyłam się pomalowałam i podkreciałam włosy na lokówce.Później ubrałam się w to

Punktualnie o 20 do drzwi zapukał Niall.
-Trzymamy kciuki-powiedziały dziewczyny
-Dzięki
Podeszłam do drzwi i je otworzyłam w nich stał Niall z bukietem pięknych róż.
-To dla ciebie
-Dziękuje to gdzie idziemy
-To niespodzianka  chodźmy
Udaliśmy się do czarnego BMW i ruszyliśmy. Niall w połowie drogi zatrzymał na chwile samochód.
-Coś sie stało
-Muszę założyć ci to-wyciągnoł z kieszeni opaske na oczy i założył mi ja.
Ruszyliśmy dalej.Po 10 minutach jazdy wkońcu dotarliśmy bo Niall sie zatrzymał.Przeszliśmy jeszcze 100 metrów poczułam jak się coś rusza,wiec chyba jedziemy windą.Zatrzymaliśmy się.Niall ściągnoł mi opaske z oczu.Odsunoł mi krzesło i usiadłam.
-Niall tu jest...jest ślicznie.Dziękuje za wszystko
-Em bo jest jeszcze jedna sprawa
-Jaka
-Chodzi o to że...nie tylko chciałem cię zaprosić na randkę...chce cię powiedzieć że cię kocham.Od dawna od pierwszej chwili gdy tylko cię ujrzałem. Jeśli nie zechcesz ze mną byc zrozumiem to,ale prosze zostaniesz mojom dziewczyną.
Zamurowało mnie nie wiedziałam co powiedziec.
-Ja..ja...yyy  Jasne tak się ciesze
-Naprawde
-Tak głuptasie

*Kilka godzin później*
Nasza randka dobiegała koncowi.Niall naprawde się postarał i wyszło mu to.A ten widok jest cudowny szczególnie w nocy.Oświetlony Paryż.
Udaliśmy sie do hotelu
-Dobranoc skarbie
-Dobranoc
Weszłam do pokoju dziewczyny już spały ubrałam na siebie piżame i położyłam się do łóżka. Odrazu zasnełan.

                                                         *Następnego Dnia Oczami Emilii*
Znów ten sen ja biała suknia i mężczyzna którego nie widze twarzy może ten sen coś znaczy.Ale  co...obudziłam się ok godziny 11,trochę późno jak na mnie ale nie dziwie sie gdyż wczoraj spędziłam czas z Niallem czyli oficjalnie już moim chłopakiem.Ledwo co zwlekłam się z łóżka. Poszłam do łazienki wziełam krótki prysznic bo wczoraj zapomniałam.Zmyłam z siebie wczorajszy makijaż i pomalowałam się od nowa.Uczesałam się i zrobiłam koka.Później ubrałam się w czarne rurki biały T-shirt ze zdjęciem Londynu i conversy.Dziewczyn nie było pewnie poszły na śniadanie.Wiec wyszłam z pokoju zamknełam go na klucz i udałam się na dół też na śniadanie.
Pryzsiadam sie do stolika z reszta.
- Hej skarbie-pocalowal mnie Niall
-Hejka-oddalam pocalunek
-Czy ja o czyms niewiem-powiedzial Zayn
-Tak ja i Em jestemy para.-powiedzial uradowany Niall
-I ty mi o tym nie powiedziales focham sie na ciebie-Zayn
-Zayni choc tutaj uz sie nie gniewaj
-No dobra a od kidy jestescie para
-Od wczoraj
Po sniaaniu wszyscy udalismy sie do swoich pokoi







----------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo,ale to bardo was przepraszam ze tak dlugo nic nie dodawalam,ale do domu wracalam o 24 i bylam zmeczona,obiecuje ze w tym tygodniu to nadrobie bo bede caly tyd w domu bo siostranidzie do pracy na rano.Mam nadzieje ze mnie przez ten czas nie opusciliscie.Papa





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz